Zatrważające statystyki, tylko w czerwcu 2026 r. utopiło się 61 osób. Większość w niestrzeżonych akwenach i po spożyciu alkoholu! W upalną niedzielę utonęło 17 osób. Według danych dostępnych na stronie Polskiej...
Trzeba mieć precyzyjny plan i co ważne zapewnione i wcześniej zarezerwowane noclegi oraz bilety na różne wybrane atrakcje!
Zaczynamy np. w czwartek, przejazd z Warszawy do Polańczyka, miejsca położonego blisko zalewu Solina to 350 km i można go przejechać w około 6 godzin, licząc oczywiście przerwę na posiłek i toaletę.
W tym samym dniu po przyjeździe warto pojechać do PKL Solina – Plasza – gdzie jest Dolna Stacja Kolei Gondolowej, jak mamy wcześniej kupione bilety to do godz. 20.00 można przejechać się przeszklonym wagonikiem w kaształcie gondoli na stację górną, wejść na wieżę widokową, zjeść oryginalne danie w restauracji i jeszcze przed zachodem słońca wrócić na kwaterę, ja akurat z czystym sumieniem mogę polecić DG EWA w Polańczyku, poza pokojami gościnnymi są tam też domki i plac zabaw dla dzieci, w cichym osiedlu oddalonym nieco od głównej drogi.



W piątek na konkretną godzinę mamy kupione bilety i zwiedzamy Zaporę w Solinie. Przejazd autem na wygodny, bezpłatny dla zwiedzających parking, to około 10-15 minut. Zapora w Solinie robi wrażenie – wcześniej z lotu ptaka, a teraz u podnóża – ta betonowa konstrukcja o wysokości 82 m, długości 664 m, ważąca 2 mln ton spiętrza wody Sanu i Solinki. Jest najwyższą w Polsce zaporą wodną. Całkowity czas zwiedzania wnętrza z przewodnikiem trwa około 70 minut. To co tam zobaczymy to wspaniała realizacja myśli polskich architektów i inżynierów. Wewnątrz panuje stała temperatura: ok. 7º C i jak mówił przewodnik, w zimie można się tu ogrzać, a latem ochłodzić!
W piątek na konkretną godzinę mamy kupione bilety i zwiedzamy Zaporę w Solinie. Przejazd autem na wygodny, bezpłatny dla zwiedzających parking, to około 10-15 minut. Zapora w Solinie robi wrażenie – wcześniej z lotu ptaka, a teraz u podnóża – ta betonowa konstrukcja o wysokości 82 m, długości 664 m, ważąca 2 mln ton spiętrza wody Sanu i Solinki. Jest najwyższą w Polsce zaporą wodną. Całkowity czas zwiedzania wnętrza z przewodnikiem trwa około 70 minut. To co tam zobaczymy to wspaniała realizacja myśli polskich architektów i inżynierów. Wewnątrz panuje stała temperatura: ok. 7º C i jak mówił przewodnik, w zimie można się tu ogrzać, a latem ochłodzić!
Rejs statkiem po Jeziorze Solińskim
Wybierając się w Bieszczady, warto zahaczyć o największy sztuczny zbiornik wodny w Polsce – Jezioro Solińskie. Nazywane Bieszczadzkim Morzem jest wizytówką regionu. Linia brzegowa akwenu liczy 120 km. Zbiornik o powierzchni ok. 22 km2 powstał w efekcie budowy zapory wodnej w Solinie i na stałe wpisał się w krajobraz bieszczadzki, ma tez ogromny wplyw na panujący tu klimat.
Po zwiedzeniu zapory warto pojechać na przystań i wybrać się w rejs jednym ze statków. Rejs statkiem po Jeziorze Solińskim trwa jedną lub dwie godziny. Trzeba przejść górą przez Zaporę, kupić bilet i poczekać w kolejce, a warto – widoki niezapomniane, a podczas rejsu świetna muzyka i dużo ciekawych informacji. Rejs statkiem po Jeziorze Solińskim to popularna atrakcja turystyczna regionu – podczas wyprawy można pełniej poznać walory okolicznej przyrody. Rejsy realizowane są przez kilka jednostek z przystani w Polańczyku.



W Przystani Drwala
Opuszczamy Solinę i jedziemy do Lutowisk. Tu w Przystani Drwala mamy zarezerwowane dwa noclegi. W sobotę rano – po śniadaniu koło 9.30 jedziemy do Wołosatego. Tym razem celem jest szczyt Tarnica. Tak naprawdę wejście na nią to główny powód naszego przyjazdu w Bieszczady, ale jest tyle po drodze ciekawych miejsc, że zdobycie szczytu tej góry choć ważne, nie stanowiło wielkiego problemu.
Jeśli jedziemy samochodem, to duży parking znajduje się po prawej stronie, około 500 metrów przed kasami Parku. Opłata za cały dzień postoju wynosi30 pln. Niektórzy decydują się, aby pozostawić samochód gdzieś na poboczu. Nie ma zakazu, są jedynie tablice ostrzegawcze, że nikt nie odpowiada za tak pozostawiony samochód. Takich miejsc jednak nie ma za wiele i szybko się zapełniają. Bilet do Parku 7 zł.
Z Wołosatego (głównego punktu startowego) najpopularniejszy, niebieski szlak prowadzi bezpośrednio na Tarnicę. To najszybsza opcja (dystans ok. 10 km, ok. 630 m przewyższenia), choć miejscami dość stroma, z dużą ilością schodów. Trasa w jedną stronę liczy ok. 4,5 km, a szacowany czas wejście i zejście w ok. 3,5 godz. Młodym zajmuje godzinę mniej, ja pokonałam całość wraz z odpoczynkami w 4 godziny.
Tarnica, zwana też bieszczadzkim Giewontem (na górze jest metalowy krzyż) to najwyższy szczyt w Bieszczadach po polskiej stronie i liczy 1346 m n.p.m. Turyści wybierają się tutaj, nie tylko z uwagi na wysokość, ale przede wszystkim na widoki, naprawdę zapierają dech, a panorama jeszcze podczas podejścia, po wyjściu z lasu, wygląda fantastycznie. Z uwagi na fakt, że wyżej w polskich Bieszczadach się da, Tarnica znalazła swoje miejsce w Koronie Gór Polski. Potwierdzeniem zdobycia szczytu będzie pieczątka, którą możecie dostać w kasie Bieszczadzkiego Parku Narodowego oraz oczywiście zdjęcie ze szczytu. Natomiast po drugiej stronie granicy wznosi się najwyższy szczyt całych Bieszczad, czyli Pikuj, zwany również Huśla przez który niegdyś przebiegała granica Państwa Polskiego.


W drodze powrotnej odwiedzamy „Bieszczadzką kozę”, sklepik oferujący najróżniejsze gatunki koziego sera, także w zalewie, wspaniałe przetwory i enzymy oczyszczające organizm. Wszystko w przystępnych cenach.
Na obiad jedziemy do Ustrzyk Górnych, do jednej z dwóch restauracji Niedźwiadek. Polecam! Chociaż mijamy też restaurację „Koło u woza” – mająca również bardzo dobrą opinię.




Bieszczadzka Kolejka Leśna
W niedzielę opuszczamy gościnną Przystań Drwala w Lutowiskach i jedziemy przez Wielką Pętlę Bieszczadzką do stacji Majdan. To tu znajduje się Bieszczadzka Kolejka Leśna, bilety mamy na godz. 12.00. Ruszamy punktualnie, w otwartych wagonach. Trasa wąskotorówki z Majdanu do Balnicy (9 km) to najpopularniejsza i najbardziej widokowa wycieczka oferowana przez Bieszczadzką Kolejkę Leśną. Podróż w obie strony trwa łącznie 2 godziny, w tym 30 minut postoju w Balnicy. Wykorzystujemy go udając się na Słowację! Niektórzy pasażerowie kupują smakołyki bieszczadzkie dostępne na kilku stoiskach. W stanicy przekształconej ze stacji kolejki kupuję pocztówki i przybijam specjalne pieczątki. Wysyłam już w Sanoku, ale pamiątka wyjątkowa. Co ciekawe wszystkie istniejące jeszcze budynki wzdłuż torów kolejki były wybudowane w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Obecnie trafiły w prywatne ręce i nadal dobrze służą gospodarzom. Kolej i drogę budowali osadnicy, którzy wraz z rodzinami osiedlali się w dwurodzinnych domach. Stoją do dziś, każdy ma osobne wejście, a na przylegającym do domu niewielkim terenie znajduje się budynek gospodarczy.

W drodze towarzyszy nam Edward Marszałek, przewodnik bieszczadzki, doktor nauk leśnych oraz ratownik GOPR. Jest także rzecznikiem prasowym Lasów Państwowych w Krośnie i autorem wielu książek o Bieszczadach i ludziach z nimi związanych, a ja poznałam go, gdy w 2014 r. został Mistrzem Mowy Polskiej. Dzięki niemu trafiamy do świetnej restauracji z duszą na przepyszne domowe pierogi – wybieram z jagodami. Pogoda dopisuje i zgodnie z sugestią w drodze do Sanoka zatrzymujemy się przy Muzeum Wypalania. Edward poświęcił temu tematowi całą grubą książkę! To już zanikający zawód, a przecież jeszcze 40 lat temu, wypalacze zarabiali ogromne pieniądze, które raz – dwa razy w miesiącu wydawali w stolicy jadąc wynajętą taksówką. O systemie wypalania, sposobach pozyskiwania węgla drzewnego z różnych rodzajów drzew, można dowiedzieć się podczas zwiedzania z przewodniczką Katarzyną. Na miejscu są także do kupienia ciekawe pamiątki np. biżuteria z elementami węgla, lody z węglem i inne przysmaki z grilla, opalanego oczywiście węglem drzewnym. To zupełnie inny, odchodzący powoli w zapomnienie świat i dobrze, że są ludzie, którzy cały czas pielęgnują tradycję.


Sanok
Przejazd do Sanoka trwa godzinę. Trasa prowadzi głównie drogami lokalnymi oraz fragmentem Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej. Mamy zakwaterowanie w Domu Sportowca Błonie – MOSiR , głównie ze względu na duży bezpłatny parking, oraz niedużą odległość od dwóch interesujących nas miejsc. Pierwsze to Zamek Królewski w Sanoku, gdzie poza świetną i słynną kolekcją obrazów Beksińskiego, prezentowana jest ekspozycja ponad 220 obrazów artrystów polskich i zagranicznych XXi XXI wieku. Zasadniczy trzon kolekcji stanowią dzieła artystów polskich powstałe we Francji, przekazane do muzeum przez hojnych darczyńców , znajduje się w tej kolekcji kilka znakomitych obrazów m.in. Kandyski, Chagall, Picasso, a także Axentowicz, Malczewski, Cybis, Boznańska, Chełmoński, Lebenstein i inni. W tak różnorodnej i wielobarwnej mozaice prac każdy zwiedzający odnajdzie coś dla siebie, niezależnie od preferencji i zainteresowań artystycznych.
Muzeum prezentuje także wystawy historyczne i archeologiczne, w tym militaria, ceramikę pokucką oraz portret sarmacki. Posiada także imponującą Kolekcję Sztuki Cerkiewnej – to jedna z największych i najcenniejszych w Polsce kolekcji ikon (ponad 1200 eksponatów z terenów południowo-wschodniej Polski i Ukrainy).

Drugim wartym odwiedzenia obiektem w Sanoku jest Muzeum Budownictwa Ludowego– pierwsze i największe pod względem liczby zgromadzonych obiektów muzeum etnograficzne w Polsce założone po drugiej wojnie światowej. Położone jest na terenie Białej Góry, części dzielnicy Wójtostwo na prawym brzegu Sanu. Na stronie czytamy, cyt.: Jednym z najcenniejszych muzeów architektury drewnianej i kultury ludowej w Europie jest Park Etnograficzny Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku, popularnie zwany skansenem. Na 38 ha powierzchni zgromadzono tu ponad 180 obiektów drewnianej architektury zlokalizowanych w sektorach: bojkowskim, łemkowskim, doliniarskim, Pogórza Wschodniego i Zachodniego, rynek galicyjskiego miasteczka i historii przemysłu naftowego w Galicji.
Wielkie wrażenie zrobił na nas Rynek galicyjskiego miasteczka – rozległy plac otoczony replikami domów drewnianych pochodzących z różnych podkarpackich miasteczek. Wszystkie wyposażone są w meble i przedmioty, jakich używali nasi dziadkowie przed stu laty. Na terenie skansenu znajduje się także kopia drewnianej XVIII-wiecznej synagogi z Połańca. Ozdobą muzeum są także trzy świątynie wschodnie: cerkiew z Grąziowej zbudowana w 1731 r., łemkowska cerkiew z Ropek z 1801 r. i cerkiewka – kaplica greckokatolicka z Rosolina z 1750 r. Na uwagę zasługują też kościół pw. św. Mikołaja Cudotwórcy z 1667 r. z miejscowości Bączal Dolny k. Jasła. W piekarni można kupić chleb i różne, jeszcze ciepłe wypieki. Co ważne oba obiekty w miesiącach letnich otwarte są także w poniedziałki. Placówki są krócej otwarte, ale wejście jest bezpłatne!




W poniedziałki działa jeszcze jedna wyjątkowa atrakcja – to spływ Sanem. Trasa spływu jest bardzo łatwa i jednocześnie piękna widokowo. Można wybrać ponton lub kajak. Spływ trwa około dwie godziny. Malownicza trasa z Sanoka do Dębnej to ok. 9 km. Po drodze mijamy między innymi: cerkiew na skale w Międzybrodziu, historyczną Górę Fajkę tzw. bramę węgierską. Organizatorzy zapewniają transport powrotny.
Oczywiście można podróżować po Bieszczadach dłużej niż cztery dni, wtedy można jeszcze więcej zobaczyć!