Chcąc nie chcąc wreszcie powinniśmy zrealizować złożone świąteczne przyrzeczenia dotyczące naszej kondycji, wyglądu i nastroju. To najlepszy czas. Zwróciliśmy się z pytaniem do praktyka – co w tym kierunku powinniśmy robić? Daniel Litwiniec pracuje w dziale IT i załatwia wszelkie problemy związane z komputerem, aplikacjami danych czy wymianę sprzętu… Danio jest wielokrotnym reprezentantem w biegach długodystansowych co przełożyło się na sukcesy nagrodzone medalami.

Mariusz Strutyński: Twoja praca jest raczej siedząca co sprzyja różnym konsekwencjom ze strony aparatu ruchu. Powiedz jak to się zaczęło, co natchnęło Cię do biegania?

Daniel Litwiniec: Natchnienie przyszło po nieoczekiwanym, jeśli dobrze pamiętam w 2019 roku, wyzwaniu. Mianowicie koledzy z działu zaproponowali „czelendż” kto przebiegnie więcej w ciągu miesiąca. Zaczęliśmy bieganie i mniej więcej po dwóch tygodniach i około 8 biegach krótkich bardzo – bo do 5 km, koledzy stwierdzili, że to nie ma sensu, bo i tak mnie nie dogonią (tu śmiech!). A ja kontynuowałem dalej, zwłaszcza, że musiał się zwrócić zakup lepszego sprzętu monitorującego – i tak zostało do dzisiaj. Dodatkowo, chociaż usilnie twierdzi, że nie lubi biegać, towarzyszy mi moja żona Iza, która również zaczęła swoją przygodę z bieganiem zaraz po mnie i obecnie biega już dystanse dłuższe niż półmaraton. Poniżej fotografia z finiszu naszego pierwszego ultra z Supraśla.

MS: A jakie dystanse najbardziej lubisz?

Daniel: Ha! dystanse, to dosyć względne pojęcie. Jak zaczynałem, w 2019 r., to wyzwaniem było dotrwać do 5 km i to był pierwszy cel. Oczywiście po jego osiągnięciu kolejnym było 10 km, a dalej półmaraton – co na tamte lata było ogromnym wyzwaniem i granicą, której nie da się przekroczyć. Teraz to są normalne treningi i takie dystanse najbardziej lubię, chociaż składają się na nie rożne jednostki treningowe i później jakieś starty. W moim wieku już szybkości nie wyrobię, po maratonie mam też w portfolio bieg na ponad 50km, a ten sezon na dobre zacznie się w kwietniu na festiwalu Pieniny Ultra Trail gdzie po raz pierwszy będę biegł w górach. Kolejne starty też na dystansach więcej niż maratońskie.

MS: Jak sobie radzisz z przygotowaniem do sezonu – jakie ćwiczenia wykonujesz i jak często?

Daniel: Do pierwszego maratonu w 2022 roku przygotowywałem się poprzez treningi biegowe 4 razy w tygodniu, poza tym czasami rower, w zimie trochę nart – to tak naprawdę ćwiczenia ogólnorozwojowe. Po treningach rozciąganie, rolowanie. Wiem, że trzeba by dołożyć jakąś siłownie, ale z moją masą (stabilną) za bardzo nie ma co rzeźbić. Najgorzej jest w okresie późnojesiennym i zimowym, gdzie bieganie w tygodniu robię po pracy – a wówczas jest już ciemno a powietrze jest gęste od dymu z okolicznych domków. Szukam wtedy tras od „zawietrznej” a weekendami uciekam do lasu oraz ostatnio na trenażer w domu. W pozostałym okresie już w zależności od rodzaju treningu albo las i pagórki, albo asfalt lub bieżnia na stadionie. Są też fazy roztrenowania.

MS: Jakie miałbyś wskazówki odnośnie do rozpoczęcia wiosennej aktywności fizycznej? Jak ćwiczyć już przed biegiem, o jakiej porze dnia zalecasz biegać, w co się ubrać, jaki dystans przebiec i w jakim interwale wydłużać?

Daniel: Och to strasznie dużo pytań (śmiech).  Najważniejsze to wyjść kilka razy i zrobić jakąś aktywność – marsz, nordic walking, jogging, rower. Myślę, że dla kogoś kto się nie ruszał to na początek wystarczy. Przed biegiem – czy głównym akcentem treningu – jakieś rozbieganie lekkie, rozciągnie, a po treningu np. trucht na schłodzenie. Co do pory – tutaj nie ma zalecenia rano czy wieczorem, jak komu pasuje. Starty są zazwyczaj rano, albo o czym nie wszyscy wiedzą nawet w nocy! Biegacze mówią, że nie ma złej pogody, a są tylko źle ubrani – trzymam się starej reguły, ubieram się jakby było 10 stopni więcej, oczywiście patrzę na pogodę, chronię głowę i dłonie.

Na temat jakie dystanse i w jakim interwale nie będę się wypowiadał – nie chcę niczego sugerować, każdy powinien sam decydować, a poza tym można też poczytać: jest dużo sugestii i porad w różnych publikacjach – np. gotowe plany na różne dystanse i tempo.

MS: Na koniec, czego życzyłbyś naszym Czytelnikom?

Daniel: Zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia – tu nie będę oryginalny, a następnie wytrwałości!

MS: Dziękuję Danielu za rozmowę i do zobaczenia, mam nadzieję, na trasie Warszawskiego Biegu Firmowego.

Wywiad przeprowadził Mariusz Strutyński